*Perspektywa Niall'a
Co ja mam zrobić!? Zostawić Elizabeth i syna, wyjechać, żyć inaczej? Czy zostać, przypomnieć sobie, nawet nie wiem co, żyć z synem, i Elizabeth. Spojrzałem na Elizabeth. Była, jakby zagubiona, czy coś w tym stylu. Wahała się przed czymś. Aż w końcu odezwała się.
E: Wiesz, będzie lepiej, jak już pojadę.
J: Zostań, proszę?-powiedziałem niepewnie.
E: Niall, nie chodzi mi o to, że pojadę ze szpitala. Wrócę do domu rodziców, spakuję moje i James'a rzeczy i wracamy do naszego domu.
J: Ale, ale jak to!? Przecież nie możesz wyjechać!? James to tak samo mój syn! Nie możesz tego zrobić!
E: Mogę i zrobię! To ja byłam 9 miesięcy w ciąży, ja go urodziłam, ja go wychowywałam i sobie poradzę! Nie masz do niego praw! On nie ma oficjalnie ojca, rozumiesz!? Nie chciałam wpisywać, bo się bałam właśnie tego, że wróci twoje stare oblicze, i mi go odbierzesz! I wiesz co, miałam rację! Jak zawsze. Żałuję, że w ogóle wróciłam. Miałam nadzieję, jak zawsze. Zawiodłam się na tobie. Znowu, a to, że mnie nie pamiętasz, nic nie oznacza! Nic to dla mnie nie znaczy! Dziś wyjadę, i nigdy nas nie zobaczysz! Jeśli będę musiała, ucieknę przed tobą na drugi koniec świata! Powinnam to zrobić wtedy, gdy przyjechałeś do mnie, do Madrytu! Ale ty znowu omamiłeś mnie czułymi słówkami!
J: Ty też nie byłaś święta! Pamiętaj, co mówiłaś!
E: To teraz to moja wina!? Nawet nic nie pamiętasz. Nie będę z tobą dłużej rozmawiała. Wychodzę. Żegnaj Niall, i mam nadzieję nie do zobaczenia.
*Perspektywa Elizabeth
Po dość głośnej i niemiłej wymianie zdań z Niall'em skierowałam się do wyjścia. Czy czułam się winna? Ani trochę. Wręcz przeciwnie! Od dawna nie czułam się tak cudownie! Dziwne szczęście wypełniało mnie całą. No cóż, cieszyłam się, że na prawdę powiedziałam Niall'owi to, co o nim myślę. Chyba właśnie tego potrzebowałam. Już w tedy, gdy on nie zachowywał się fair wobec mnie. Wtedy gdy pojawił się jakby nigdy nic w Madrycie. Ale teraz na prawdę czułam się odcięta od niego. Czułam, że na prawdę jestem gotowa, by zacząć nowy rozdział w moim życiu.
*Miesiąc później
Więc, mieszkam znów w Wolverhampton. Liam, Louis i Zayn czasem mnie odwiedzają, często też wpadają moje kuzynki, czyli siostry Liam'a, lub siostry pozostałych chłopców. W weekendy studiuję prawo, tak, jak chcieli moi rodzice. W zamian za to zgodzili się, że będą wysyłać mi pieniądze, więc na razie nie pracuję. Jednak po skończeniu studiów zamierzam wyjechać do Hiszpanii. Na razie jednak wolę, by mój syn wychowywał się tutaj. Tak będzie dla niego lepiej.
Dziś miała do mnie przyjść Waliyah ze swoim nowym chłopakiem, w sumie już narzeczonym. Chłopaki nie mówili, jak się nazywa, ale ponoć są w sobie bardzo zakochani. Był już wieczór, więc mięli się zjawić za chwilę. Ja robiłam drobne poprawki w wystroju stołu, przyniosłam gorące jedzenie na stół, oraz upewniłam się, że James śpi. Po czymś zeszłam na dół, bo usłyszałam dzwonek. Moim oczom ukazała się siostra Malika z narzeczonym. Nie zobaczyłam jego twarzy, póki nie weszli do środka.
W: Elizabeth, to jest właśnie mój narzeczony H...
J: Harry. Nie powiem, że miło Cię widzieć, ale wejdź.-powiedziałam zdenerwowana.
W: To wy się znacie?-spytała zdezorientowana dziewczyna.
J: Tak, nawet dobrze. Prawda, Harry? On jest właśnie byłym przyjacielem Niall'a, mówiłam Ci o nim. Dziwne, że go nie poznałaś. Trudno nie zauważyć, nawet nie znając imienia.-powiedziałam nawet opanowana.
H: Liza, uspokój się. Przepraszam, okay. Ale się zmieniłem. Przecież nie widziałaś mnie ponad rok! A co z Niall'em?
J: Przepraszam, masz rację. Przyjmę przeprosiny ze względu na Waliyah. Proszę, nie mówmy o nim. To zamknięty rozdział w moim życiu. W sumie trochę Cię ominęło, ale może o tym później. Zapraszam do środka.-powiedziałam i weszli. Najpierw zjedliśmy kolację, a później zakochani opowiadali, jak się poznali w Londynie. Później o oświadczynach. I dali mi zaproszenie na ślub. Wow! Tego się po Harry'm nie spodziewałam! Miałam tylko nadzieję, że nie zrobi nic głupiego.
W: No, to tyle u nas. A, i wiesz, myślałam, żebyś była moją druhną, ale ze względu na James'a to chyba nie będzie możliwe. Oczywiście, jesteś z nim zaproszona. No, i chcę, żebyś była moją świadkową.
J: Oczywiście, będę twoją, znaczy waszą świadkową! Jestem zaskoczona nie powiem. A jak Zayn zareagował na zaręczyny?
W: Był zaskoczony i no, nie zbyt zadowolony. A co u ciebie?
J: Wiesz, studiuję, lub jestem z James'em. Norma, rutyna. Nic innego.
H: Kto to jest James? Twój nowy facet?-spytał zmieszany Harry. Zaczęłyśmy się z Waliyah śmiać.
J: Nie, James to-zaczęłam, ale właśnie było słychać płacz, poszłam po niego i wróciłam do salonu do gości.-To jest właśnie James, Harry. Syn mój i Niall'a.-powiedziałam, a mu prawie oczy wypadły.
H: Ale, jak. Znaczy, wow. Więc co z nim. Jak byliśmy przyjaciółmi, mówił, że chce mieć dziecko, rodzinę. Co z nim nie tak!? Wiesz, no, skoro między nami już ok, to mogę się z nim pobić, wiesz, jak kiedyś.-powiedział i zaczęliśmy się śmiać.
J: Dzięki Harry, obejdzie się. Niall po prostu stracił pamięć i mnie nie pamięta. Miesiąc temu jeszcze u niego byłam, ale zerwałam kontakt, gdy zaczął mi grozić, że odbierze mi prawa do James'a. Po prostu wyjechałam. Nie wie, gdzie mieszkamy. Przynajmniej mam taką nadzieję.
H: Czyli dużo mnie ominęło! Musimy się spotkać i powspominać stare, dobre czasy!!
J: Nie wiem, czy takie dobre, ale możemy się spotkać! Wreszcie gdzieś bym wyszła, wariuję już tutaj!
W: Chciałam, żebyś poszła ze mną na zakupy, to odmówiłaś!-wtrąciła "obrażona" Waliyah.
J: No, cóż. Mam syna!
W: Ughh. Masz kuzyna, Louis'a, Zayn'a!
J: Hej,oni są facetami! Nie zostawię z nimi dziecka, ale, w sumie załatwię nianię małemu i wyjdziemy na te zakupy, zwłaszcza, że nie długo ślub!
W: Oczywiście! Teraz już opuścimy Cię. Do zobaczenia!-powiedziała i pożegnaliśmy się. A ja poszłam spać z synkiem.
Następnego dnia obudził mnie dzwonek do drzwi. Było to bardzo dziwne, bo za często nie miewałam gości, zwłaszcza nie zapowiedzianych, no i rano. Założyłam szlafrok i poszłam otworzyć, upewniając się, że James śpi. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi. I, o cholera! Wyczuwam szybką przeprowadzkę!
_________________________________________________________________________________
No, więc zdążyłam! Yeeah! Mam wenę, więc nie wiem, co dalej z blogiem. Chyba nie będę umiała się z nim rozstać. W końcu w każdy rozdział wkładam całe serce. I chyba myślę, że każdy jest dość dobry. A wy ci myślicie, taki całokształt? Czy kiedyś się zawiodłyście, czy coś? Zależy mi na waszej szczerej opinii. No i jak rozdział? I tak P.S. patrzyłam na statystki, i się zastanawiam, czy ktoś na dłużej z zagranicy czyta tego bloga? Chciałabym wiedzieć... I proszę, by każdy, kto przeczyta coś tam napisał... DZIĘKUJĘ
No i WOW, YEAH, PÓŁ ROKU!! NIE SĄDZIŁAM, ŻE TYLE TO ZAJMIE. A JUŻ W SIERPNIU CHCIAŁAM TO KOŃCZYĆ!
sobota, 7 grudnia 2013
piątek, 6 grudnia 2013
info-przepraszam-ważne
Jak wiecie mamy obecnie w Polsce naszego Ksawerego! W opolskim nie ma prawie wcale prądu czyli nie mam Internetu. Więc nie wiem czy skończę pisać rozdział. Tu jest na prawdę okropnie. Boję się z domu wyjść, skrócili nam dziś lekcje, odwołali sobotnie zajęcia. A jak u was??
wtorek, 3 grudnia 2013
Heej
Właśnie tak liczyłam, że 8 grudnia będzie już 6 miesięcy tego blogu(blog istnieje od 8 czerwca br.)! WOW! Dziękuję, że tyle ze mną jesteście. Możecie liczyć na niespodziankę, czyli megadługi rozdział! Prawdopodobnie przedostatni, czyli 2 rozdziały, a potem Epilog...
Rozdział 6 cz.II
*Perspektywa Elizabeth
Weszłam do sali i zobaczyłam leżącego niespokojnie Niall'a. Wiedziałam to po jego minie. Dobrze go już znałam. Gdy usłyszał moje kroki spojrzał na cmnie.
J: Nie wiem co powiedzieć Niall, ja, przepraszam, nie powinnam była krzyczeć.
N: To nie twoja wina. Lekarz mówił, że to i tak by się stało. I teraz znów czekają mnie badania.
J: Wiem. Jak się czujesz? Potrzebujesz czegoś?
N: Jest ok. Nie dziękuję. Powinnaś już jechać do James'a. I tak będę miał zaraz badania.
J; Na pewno? Mogę poczekać.
N: Nie, jest ok. Mogę zadzwonić, jak będą wyniki.
J: Dziękuję. To um, do zobaczenia.
N: Tak, pa.
*Perspektywa Niall'a
Chwilę po tym, jak Beth poszła, zjawił się lekarz.
L: Jest pan gotowy? Badania nie będą przyjemne.
J:Tak, chyba tak. W końcu raz się żyje.-powiedziałem, i lekarz zabrał mnie na badania. Trwało to trochę długo. Chyba. Takie miałem wrażenie. Czas się dłużył i dłużył. Aż w końcu badania się skończyły, a mnie odwieźli na salę. Pielęgniarka dała mi jakieś proszki, po których od razu zasnąłem.
*rano
Lekarz obudził mnie o 6, by podać mi kolejne lekarstwa. Nie wiem, po co mi one? Przecież czuję się świetnie. Gdy już wszystko połknąłem, powiedział, że dziś po południu będą wyniki moich badań. Nie bardzo mnie to obchodziło, szczerze mówiąc. Przez ten czas bez większego celu przeglądałem mój telefon. Około południa przyszła Elizabeth. O dziwno nasze rozmowy były takie, jakby to powiedzieć... Normalne? Nie rozmawialiśmy tak jak ostatnio, kłócą się. Ale raczej o przyjemnych rzeczach. Jak normalni ludzie w naszym wieku. No, ale z tego co wiem, my nie jesteśmy normalni. Czas leciał na prawdę szybko i przyjemnie. Aż przyszedł lekarz.
L: Dzień dobry. Właśnie otrzymałem wyniki. Mogę panią przeprosić na chwilkę.
J: Przepraszam, doktorze. Chciałbym, że Elizabeth została.-na prawdę tego chcę?
L: Rozumiem. Więc, przejdźmy do rzeczy. Zemdlał pan, gdyż mózg broni się przed odzyskaniem pamięci. W pewnym sensie, wszystko jest dalej w mózgu, jednak broni się on od pamiętaniem tych chwil pańskiego życia, które są jakby niebezpieczne dla pana. Po prostu mózg zadecydował, że wymaże część pamięci. A wypadek w dużej mierze się do tego przyczynił. Ale zapomniał pan tylko osoby, które były z panem bliżej, i wspomnienia związane z nimi.
J: Nie rozumiem. To w ogóle jest możliwe?
L: Jest.Proszę pana, nie zapomniał pan tego, co czuł, lecz to, co robił. Nie zapomniał pan wszystkich osób, tylko tych, którzy byli z panem blisko. Nie wiem, co się działo w pańskim życiu, ale jeśli pan tego nie pamięta,to znaczy, że te osoby pana skrzywdziły, lub pan je.
J: Ale to jest pewne? Te wspomnienia mogą wrócić?
L: Nie jestem w stanie tego dokładnie stwierdzić. Ale jestem prawie pewny, że gdyby pan się nie kontaktował z osobami, które znał wcześniej wspomnienia nie wrócą.-powiedział i wyszedł. Więc co powinienem teraz zrobić?
__________________________________________________________________________
Wreszcie,że tak powiem porządny rozdział. Podoba Wam się? Ja jestem z niego zadowolona. No.. i to chyba tyle. piszcie co myślicie, jakieś sugestie, czy coś do next'a! Kocham Was xx
Weszłam do sali i zobaczyłam leżącego niespokojnie Niall'a. Wiedziałam to po jego minie. Dobrze go już znałam. Gdy usłyszał moje kroki spojrzał na cmnie.
J: Nie wiem co powiedzieć Niall, ja, przepraszam, nie powinnam była krzyczeć.
N: To nie twoja wina. Lekarz mówił, że to i tak by się stało. I teraz znów czekają mnie badania.
J: Wiem. Jak się czujesz? Potrzebujesz czegoś?
N: Jest ok. Nie dziękuję. Powinnaś już jechać do James'a. I tak będę miał zaraz badania.
J; Na pewno? Mogę poczekać.
N: Nie, jest ok. Mogę zadzwonić, jak będą wyniki.
J: Dziękuję. To um, do zobaczenia.
N: Tak, pa.
*Perspektywa Niall'a
Chwilę po tym, jak Beth poszła, zjawił się lekarz.
L: Jest pan gotowy? Badania nie będą przyjemne.
J:Tak, chyba tak. W końcu raz się żyje.-powiedziałem, i lekarz zabrał mnie na badania. Trwało to trochę długo. Chyba. Takie miałem wrażenie. Czas się dłużył i dłużył. Aż w końcu badania się skończyły, a mnie odwieźli na salę. Pielęgniarka dała mi jakieś proszki, po których od razu zasnąłem.
*rano
Lekarz obudził mnie o 6, by podać mi kolejne lekarstwa. Nie wiem, po co mi one? Przecież czuję się świetnie. Gdy już wszystko połknąłem, powiedział, że dziś po południu będą wyniki moich badań. Nie bardzo mnie to obchodziło, szczerze mówiąc. Przez ten czas bez większego celu przeglądałem mój telefon. Około południa przyszła Elizabeth. O dziwno nasze rozmowy były takie, jakby to powiedzieć... Normalne? Nie rozmawialiśmy tak jak ostatnio, kłócą się. Ale raczej o przyjemnych rzeczach. Jak normalni ludzie w naszym wieku. No, ale z tego co wiem, my nie jesteśmy normalni. Czas leciał na prawdę szybko i przyjemnie. Aż przyszedł lekarz.
L: Dzień dobry. Właśnie otrzymałem wyniki. Mogę panią przeprosić na chwilkę.
J: Przepraszam, doktorze. Chciałbym, że Elizabeth została.-na prawdę tego chcę?
L: Rozumiem. Więc, przejdźmy do rzeczy. Zemdlał pan, gdyż mózg broni się przed odzyskaniem pamięci. W pewnym sensie, wszystko jest dalej w mózgu, jednak broni się on od pamiętaniem tych chwil pańskiego życia, które są jakby niebezpieczne dla pana. Po prostu mózg zadecydował, że wymaże część pamięci. A wypadek w dużej mierze się do tego przyczynił. Ale zapomniał pan tylko osoby, które były z panem bliżej, i wspomnienia związane z nimi.
J: Nie rozumiem. To w ogóle jest możliwe?
L: Jest.Proszę pana, nie zapomniał pan tego, co czuł, lecz to, co robił. Nie zapomniał pan wszystkich osób, tylko tych, którzy byli z panem blisko. Nie wiem, co się działo w pańskim życiu, ale jeśli pan tego nie pamięta,to znaczy, że te osoby pana skrzywdziły, lub pan je.
J: Ale to jest pewne? Te wspomnienia mogą wrócić?
L: Nie jestem w stanie tego dokładnie stwierdzić. Ale jestem prawie pewny, że gdyby pan się nie kontaktował z osobami, które znał wcześniej wspomnienia nie wrócą.-powiedział i wyszedł. Więc co powinienem teraz zrobić?
__________________________________________________________________________
Wreszcie,że tak powiem porządny rozdział. Podoba Wam się? Ja jestem z niego zadowolona. No.. i to chyba tyle. piszcie co myślicie, jakieś sugestie, czy coś do next'a! Kocham Was xx
sobota, 30 listopada 2013
Rozdział 6 cz.I
*Perspektywa Elizabeth
Szybko zadzwoniłam do szpitala. Po chwili zjawiła się karetka. Zabrała Niall'a, a ja wsiadłam do samochodu jadąc do szpitala, gdzie się znalazłam około godzinę później przez korki. Od razu poszłam do pielęgniarek, które skierowały mnie na odpowiedni oddział. Niall leżał w sali nr. 20. Jednak powiedziano mi, że na razie nie mogę do niego wejść póki się nie obudzi. W sali był jeszcze lekarz, który badał dokładnie Niall'a. Po chwili wyszedł.
J: Panie doktorze, co z nim?
D: Wszystko dobrze. Pan Horan stracił przytomność na wskutek tego, że tak szybko wszystkiego się dowiedział. Dużo o tym myślał, więc jego mózg nie wytrzymał tego. W pewnym sensie, jego mózg kazał mu o tym zapomnieć.
J: Ale jak to? Nie rozumiem.
D: Jeśli nasz mózg uzna, że jakieś wspomnienia są dla nas złe, lub niekorzystne, po prostu wymazuje to z naszej pamięci. Nie chce tego pamiętać. Tak też było w przypadku pana Horana, jednak nie całkiem. Mózg wymazał jego najgorsze wspomnienia, ale to wypadek zrobił resztę. Jak pacjent się obudzi, zrobimy mu badania, by wiedzieć wszystko dokładnie. Musimy wiedzieć, czy i która część mózgu została zraniona. Oraz, czy nasz pacjent ma szanse na chociaż częściowe odzyskanie pamięci. Przepraszam panią, ale śpieszę się. W razie, gdyby coś się działo, proszę wzywać pielęgniarki. Może pani na chwilę wejść do sali.
J: Dziękuję, doktorze.-powiedziałam z ulgą. Lekarz tylko się uśmiechnął i poszedł.
___________________________________________________________________________
Cześć! Przepraszam! Zawodzę Was! No, ale po prostu nie mam czasu. Teraz będzie go mniej, ale od 6 grudnia (Tak! Od Mikołaja!) będę miała więcej czasu. W tym czasie też prawdopodobnie zakończę bloga, który ostatnio jest na prawdę nudny. Nie jestem z tego dumna. Staram się. Przepraszam. Mam kilka swoich spraw, ale w tym tygodniu zrobi się już luźno w czasie. No i chyba częściej będą rozdziały! Na pewno Wam powiem wszystko w tym tygodniu. Przepraszam jeszcze raz i dziękuję za cierpliwość. Jej, notka dłuższa od rozdziału! Hahaha
Szybko zadzwoniłam do szpitala. Po chwili zjawiła się karetka. Zabrała Niall'a, a ja wsiadłam do samochodu jadąc do szpitala, gdzie się znalazłam około godzinę później przez korki. Od razu poszłam do pielęgniarek, które skierowały mnie na odpowiedni oddział. Niall leżał w sali nr. 20. Jednak powiedziano mi, że na razie nie mogę do niego wejść póki się nie obudzi. W sali był jeszcze lekarz, który badał dokładnie Niall'a. Po chwili wyszedł.
J: Panie doktorze, co z nim?
D: Wszystko dobrze. Pan Horan stracił przytomność na wskutek tego, że tak szybko wszystkiego się dowiedział. Dużo o tym myślał, więc jego mózg nie wytrzymał tego. W pewnym sensie, jego mózg kazał mu o tym zapomnieć.
J: Ale jak to? Nie rozumiem.
D: Jeśli nasz mózg uzna, że jakieś wspomnienia są dla nas złe, lub niekorzystne, po prostu wymazuje to z naszej pamięci. Nie chce tego pamiętać. Tak też było w przypadku pana Horana, jednak nie całkiem. Mózg wymazał jego najgorsze wspomnienia, ale to wypadek zrobił resztę. Jak pacjent się obudzi, zrobimy mu badania, by wiedzieć wszystko dokładnie. Musimy wiedzieć, czy i która część mózgu została zraniona. Oraz, czy nasz pacjent ma szanse na chociaż częściowe odzyskanie pamięci. Przepraszam panią, ale śpieszę się. W razie, gdyby coś się działo, proszę wzywać pielęgniarki. Może pani na chwilę wejść do sali.
J: Dziękuję, doktorze.-powiedziałam z ulgą. Lekarz tylko się uśmiechnął i poszedł.
___________________________________________________________________________
Cześć! Przepraszam! Zawodzę Was! No, ale po prostu nie mam czasu. Teraz będzie go mniej, ale od 6 grudnia (Tak! Od Mikołaja!) będę miała więcej czasu. W tym czasie też prawdopodobnie zakończę bloga, który ostatnio jest na prawdę nudny. Nie jestem z tego dumna. Staram się. Przepraszam. Mam kilka swoich spraw, ale w tym tygodniu zrobi się już luźno w czasie. No i chyba częściej będą rozdziały! Na pewno Wam powiem wszystko w tym tygodniu. Przepraszam jeszcze raz i dziękuję za cierpliwość. Jej, notka dłuższa od rozdziału! Hahaha
poniedziałek, 11 listopada 2013
Rozdział 5: One more, can we try?
*Perspektywa Elizabeth
Leżałam na łóżku w moim starym pokoju i myślałam o ostatnich wydarzeniach. James już spał od kilku godzin. Ja dzisiejszej nocy nie mogłam zasnąć. Pocałunek z Niall'em nie dawał mi spokoju. Na początku miałam nadzieję, że coś sobie przypomniał. Co niestety nie okazało się prawdą. Ale miałam jeszcze nadzieję, że kiedyś nam się uda. Jeszcze raz poczujemy to, co kiedyś. Znów będziemy mogli być razem. Żeby zrobić wszystko lepiej.
One more, one more, can we try?
One more, one more,
Can we try one more time to make it all better?
Będę na niego czekała. I on o tym wiedział. Niall wiedział, że jeśli on, będzie chciał być ze mną, ja się zgodzę. Ale w to wątpiłam. Chciałam wierzyć, ale nie mogłam. Bo w końcu życie to nie bajka. A on już wie, co się działo kiedyś. Pewnie mnie znienawidził za to. Ale tamte czasy były złe. Żadne z nas nie było święte. Niestety...
*Perspektywa Niall'a
Od razu po powrocie do domu poszedłem spać. Było późno, ale lekarze kazali mi się nie przemęczać i dużo spać, abym miał szansę na odzyskanie pamięci. Ale może po tym, co powiedziała Beth nie powinienem sobie nic przypominać? Nie miałem pojęcia co myśleć. W końcu, chyba jednak lepiej byłoby pamiętać kilka lat ze swojego życia, prawda? Nawet, jeśli mają to być najgorsze wspomnienia. Dał bym wszystko, by sobie przypomnieć. Ale co ze mną będzie, jeśli nie będzie mi dane odzyskać pamięci? Lekarze mówią, że potrzebuję czasu. Ale minęło już dużo, a ja nadal nie pamiętam nic od czasu początku znajomości z Elizabeth. Wiem, że to wymaga wszystko czasu. Ale cierpliwość nie jest moją mocną stroną. Z tego, co pamiętam poważne związki też nie. Więc w sumie nie miałem pewności, czy na prawdę byłem kiedyś z Elizabeth. Więc James nie musi być moim synem. Może jej na prawdę chodziło tylko o pieniądze, tak jak mojej matce. Nie wiem, co mam o tym myśleć. Ale chyba, jak normalny człowiek miałem jakiegoś przyjaciela? Może ktoś taki jest, kto mi powie o mojej przeszłości?
*Perspektywa Elizabeth
Wcześnie rano obudził mnie płacz James'a. Zmieniłam jego pieluszkę i zeszłam z nim na dół, by zrobić śniadanie. W kuchni zastałam moją mamę, która właśnie jadła.
J: Cześć mamo, smacznego.-powiedziałam, sadzając obok niej James'a.
M: Dzień dobry, córeczko. Jak minęła wczorajsza rozmowa z Niall'em?
J: Nic nowego. Wszystko mu opowiedziałam. On nie wydawał się wierzyć w to. Ja nie mogę tak długo. On chce się zajmować James'em, ale ja nie mogę ułożyć sobie życia pod niego! Kocham go, ale nie będę wiecznie stać i czekać na każde jego skinienie.
M: Więc co zamierzasz?
J: Jeśli to nie problem, zostanę tu kilka miesięcy, a od następnego roku wyjadę znów do Hiszpanii na studia. Zależy to od tego, czy Niall'owi się coś przypomni. I czy będzie mu zależało jeszcze na dziecku. To nie jest proste. Jednak chyba będzie najlepiej jak wyjadę. Najlepiej za nie długo.
-Dla kogo będzie najlepiej?-usłyszałam dobrze znany mi głos. Czy Niall musiał tu przyjść w takim momencie?
J: Dla nas, Niall. Ty nic nie pamiętasz i nie wiesz o nas. James jest mały. On musi mieć stabilne otoczenie. Gdy dorośnie, nie zabronię wam się widywać.
N: Ale ja chcę być obecny w jego dorastaniu!- krzyknął. Zaczęło mu się kręcić w głowie. Aż w końcu zemdlał.
*Perspektywa Elizabeth
Wcześnie rano obudził mnie płacz James'a. Zmieniłam jego pieluszkę i zeszłam z nim na dół, by zrobić śniadanie. W kuchni zastałam moją mamę, która właśnie jadła.
J: Cześć mamo, smacznego.-powiedziałam, sadzając obok niej James'a.
M: Dzień dobry, córeczko. Jak minęła wczorajsza rozmowa z Niall'em?
J: Nic nowego. Wszystko mu opowiedziałam. On nie wydawał się wierzyć w to. Ja nie mogę tak długo. On chce się zajmować James'em, ale ja nie mogę ułożyć sobie życia pod niego! Kocham go, ale nie będę wiecznie stać i czekać na każde jego skinienie.
M: Więc co zamierzasz?
J: Jeśli to nie problem, zostanę tu kilka miesięcy, a od następnego roku wyjadę znów do Hiszpanii na studia. Zależy to od tego, czy Niall'owi się coś przypomni. I czy będzie mu zależało jeszcze na dziecku. To nie jest proste. Jednak chyba będzie najlepiej jak wyjadę. Najlepiej za nie długo.
-Dla kogo będzie najlepiej?-usłyszałam dobrze znany mi głos. Czy Niall musiał tu przyjść w takim momencie?
J: Dla nas, Niall. Ty nic nie pamiętasz i nie wiesz o nas. James jest mały. On musi mieć stabilne otoczenie. Gdy dorośnie, nie zabronię wam się widywać.
N: Ale ja chcę być obecny w jego dorastaniu!- krzyknął. Zaczęło mu się kręcić w głowie. Aż w końcu zemdlał.
piątek, 1 listopada 2013
Kawałek rozdziału 5
Dawno nic nie dodawałam, a ten kawałek napisałam już jakiś czas temu. Postanowiłam go wstawić, jako taki zwiastun przed 5 rozdziałem. Pojawi się prawdopodobnie za tydzień w weekend. Miłego czytania i zapraszam na ten świetny blog: http://zayn-malik-irresistible-fanfiction.blogspot.com/?m=1.com/?m=1
__________________________________________________________________________
*Perspektywa Elisabeth
Ale Niall mnie zatrzymał i pocałował. Byłam kompletnie zdziwiona. Ale szybko zakończyłam pocałunek.
J: Czemu to zrobiłeś?-spytałam, a raczej szepnęłam.
N: Nie mam pojęcia, ja po prostu. Po prostu poczułem, że muszę. Przepraszam.-powiedział i spuścił głowę.
J: Nie masz za co. Ale... Niall, pamiętaj, by nie robić czegoś, czego będziesz później żałował.
N: Skąd możesz wiedzieć że będę?
J: A nie będziesz?
N: Nie wiem. Nie mam pojęcia. Ja, byłem pod wpływem chwili. To było jakby silniejsze ode mnie.
J: Nie musisz się tłumaczyć. To ok. Nie rozmawiajmy już o tym. Powinnam już iść.
N: Mogę Cię chociaż odprowadzić?
J: Tak, czemu nie.-powiedziałam i ruszyliśmy. Rozmawialiśmy o niczym. Jakiekolwiek tematy. Czułam się, jak wtedy, gdy chodziliśmy do liceum. Nic się nie liczyło. Tylko czas spędzony razem. Ale czasy się zmieniły. Ludzie i okoliczności też. Kto by pomyślał, że chłopak, do którego kiedyś czułam nienawiść, dziś będzie moim byłym i mam nadzieję przyszłym chłopakiem. I ojcemmojego naszego dziecka.
__________________________________________________________________________
*Perspektywa Elisabeth
Ale Niall mnie zatrzymał i pocałował. Byłam kompletnie zdziwiona. Ale szybko zakończyłam pocałunek.
J: Czemu to zrobiłeś?-spytałam, a raczej szepnęłam.
N: Nie mam pojęcia, ja po prostu. Po prostu poczułem, że muszę. Przepraszam.-powiedział i spuścił głowę.
J: Nie masz za co. Ale... Niall, pamiętaj, by nie robić czegoś, czego będziesz później żałował.
N: Skąd możesz wiedzieć że będę?
J: A nie będziesz?
N: Nie wiem. Nie mam pojęcia. Ja, byłem pod wpływem chwili. To było jakby silniejsze ode mnie.
J: Nie musisz się tłumaczyć. To ok. Nie rozmawiajmy już o tym. Powinnam już iść.
N: Mogę Cię chociaż odprowadzić?
J: Tak, czemu nie.-powiedziałam i ruszyliśmy. Rozmawialiśmy o niczym. Jakiekolwiek tematy. Czułam się, jak wtedy, gdy chodziliśmy do liceum. Nic się nie liczyło. Tylko czas spędzony razem. Ale czasy się zmieniły. Ludzie i okoliczności też. Kto by pomyślał, że chłopak, do którego kiedyś czułam nienawiść, dziś będzie moim byłym i mam nadzieję przyszłym chłopakiem. I ojcem
Subskrybuj:
Posty (Atom)